Wednesday, March 18, 2009

Wynalazki...

Tu, na równiku to czasem można ciekawe wynalazki spotkać. Mam teraz na myśli wynalazki z gatunku tych co to na kilku kołach się poruszają.
Dominują tanie i białe Toyoty. I łatwo się wyróżnić z tej masy. Oczywiście rozpiętość jest ogromna - od najnowszych Merców S (kurka, raz nawet widziałem Merc-Maclaren'a SLRa!) poprzez Hummery (1,2,3) różne Porszaki (OK, głownie Cayenne), wypasione VW czy inne Range Rovery aż po.... No właśnie po wynalazki.
Często takie cudo jest tak powyklepywane w nieskończoność że nie wiadomo jak to naprawde na początku wyglądało. Ale czasem... Widzi się dużo Citroenów DS. Po prostu piękne auto. A często w stanie idealnym... Marzenie. Bardzo stare Jaguary (są też nowe, ale już bez tej klasy). Ostatnio widziałęm Kubelwagen (taki mały germański łazik z blachy falistej, co to Hans Kloss nim jeździł), ale co mnie rozwaliło wczoraj - UAZ. Normalnie rodzimy (o, przepraszam - radziecki) UAZ z kierownicą po prawej stronie!

Co jeszcze ciekawe - u nas czasem widzi się samochód na drodze i tak coś z nim jest nie tak. Po chwili dostrzega się, że był mocno bity i ma lekko przekoszony tył i de facto jest czterośladem. Tutaj odnośi sie to nie tylko do samochodów osobowych - praktycznie każda ciężarówka (przodują tu Isuzu) jest przekoszona, czasem różnica dochodzi do pół metra. I wtedy patrzysz na cos takiego i myślisz - no nie, to nie może jeździc. A nie wypiłem aż tyle żeby mi tak perspektywa uciekała...

Najciekawsze że tu w Nairobi jest pare górek. I czasem droga prowadzi ostro w dół a potem ostro pod górę. I takie stare powyginane Isuzu wiozące w cholerę gruzu nie ma siły tam wjechać. A redukcja to spuste słowo bez znaczenia w tym kraju - jedzie sie tu samochodem pod górę aż zgaśnie, potem sie zaciąga ręczny, uruchamia na nowo silnik, rusza, jedynka-dwójka i jak zgaśnie to potem tylko jedynka... Wiesz kto i po co wymyślił automatyczne skrzynie biegów? No to już wiesz...

Ale ja nie o tym - ostatnio jadę w sznurku samochodów za taką ciężarówką pełną gruzu jakiegoś i było tam tak stromo i pod górkę, że jak kolesiowi szarpną samochód jak gasł mu silnik, to jeden z tych kamoli (tak 60x50x80 cm) po prostu mu wypadł do tyłu na jakieś pechowe Mitsubishi Pajero... Na szczęscie nikomu się nic nie stało, ale groza sytuacji snuła się nade mną do końca wieczoru.

Taki mały lokalny folklor ;-)