Monday, February 23, 2009

Wreszcie...

No bo problem wcale nie jest trywialny.

Wyobraźmy sobie, że jakiś kraj pełen złych ludzi (powiedzmy - skośnoocy gdzieś znad Jangcy) chce zrobić kuku sieci informatycznej innemu krajowy pełnemu mniej złych ludzi (powiedzmy że gdzieś w Europie, gdzie pije się dużo czerwonego wina). Ale nie robi tego bezpośrednio tylko wykorzystuje do tego sieć zawirusowanych komputerów w trzecim kraju (głupio uśmiechające się czerstwe twarze gdzieś nad Bałtykiem). Co wtedy ma zrobić Francja? Czy atakować swoimi głowicami nukearnymi Estonię czy Chiny?

Na szczęście chłopaki zza wielkiej wody zaczęli wreszcie pracować nad zdefiniowaniem tzw. rules of engagement. Trochę tutaj.

Tuesday, February 17, 2009

Piękno Afryki

Kto oglądał Pożegnanie z Afryką wie o co chodzi... Ale to historia. Teraz rzeczonego piękna można się doszukiwać w wielu miejscach. We wspaniałej przyrodzie, w krajobrazach, w górach... A dla wielu piękno Afryki sprowadza się z możliwości jazdy samochodem po pijaku. Jak bardzo po pijaku to zależy tylko od własnej oceny i odpowiedzialności. I jakby nie patrzeć - to miłe, że można iść do restauracji, wypić 5 - 6 piw i wracać do domu swoim samochodem (a nie taksówką)...

Monday, February 2, 2009

Dwa słowa o kawie

Pierwsze - nie lubię kawy. Zapach ma wyśmienity, szczególnie świeżo mielona. Ale smak... zawsze zostawia wiele do życzenia. Zawsze jest kwaśna lub gorzka lub cierpka... No nie lubie.

Jednak jak patrze jak wszyscy wokół dostają slinotoku jak opowiadają o dobrej kawie (czyżby oksymoron?) to czasami myślę sobie może oni wiedzą o czymś o czym ja nie wiem? I wtedy mam chwilę słabości i próbuję kawy. I zawsze żałuję...

Aż nastały czasy Nairobi. Pojechałem kiedyś ze znajomymi do kawiarni Java House i dałem się skusić na małe latte... Lo and behold - to było wyśmienite! Nigdy wcześniej w życiu nie piłem dobrej kawy! Od tego czasu popijam latte... Jak widać nie znam się na kawach, ale ta podawana w Java House wymiata z butów. Co ciekawe jest tu kilka lokalnie kultowych kawiarni ale tylko kawa w Javie jest dobra - inne mają ten sam problem który opisałem powyżej - gorzka, kwaśna i do dupy. Może Java ma dojście do dobrego ziarna? W końcu Kenia jest jednym ze światowych liderów produkcji i exportu kawy i herbaty.

Jak jechałem do Polski kupiłem ziarna, w domu odpaliłem ekspres Siemensa... I wyszedł kwach... Beata mówiła, że dobra, Jacek też chwalił... A mi nie smakuje. Kurcze już nie wiem gdzie leży problem - może w wodzie (vide: ta strona)? Ta sama kawa w Nairobi jest naprawde rewelacyjna i ta sama kawa w Polsce nadaje się do... do niczego się nie nadaje.

No i całę szczęście, bo jak pisałem - nie lubię kawy. Smakuje mi tu, w Kenii, bo w jednej kawiarni potrafią zrobić dobrą kawę, ale jak patrzę na ludzi zniewolonych czarem małej czarnej, jak widzę uzależnienie ludzi, którzy bez kawy są śnięci i nie nadają się do niczego... Nie tylko nie smakuje mi kawa ale przede wszystkim nie lubię szeroko rozumianego zjawiska kryjącego się pod hasłem kawa...